
The Elder Scrolls: Legends
Dziennik twórców – Wojna Frakcji – Lepiej w 50
The Elder Scrolls: Legends
*Z każdym rozszerzeniem do The Elder Scrolls: Legends wiążą się też opowieści o próbach i zwycięstwach zespołu w miarę pokonywania kolejnych przeszkód na drodze do finalnego produktu.
W tym cyklu dzienników twórców zajrzymy za kulisy powstawania najnowszego rozszerzenia – Wojny Frakcji – a projektant kart Paulo Vitor Damo da Rosa opowie, co się w tym czasie działo.*
W czasie projektowania Wojny Frakcji i wprowadzania do gry kolejnych pięciu trzyatrybutowych kombinacji, wciąż szukaliśmy sposobów, aby uczynić talie 50 kart bardziej atrakcyjnymi, jednocześnie nie zakłócając innych aktywności graczy.
Uważaliśmy, że możemy to osiągnąć organicznie, dodając więcej kart opartych o synergię (skoro są one naturalnie silniejsze, gdy w talii mamy mniej kart). Podobał nam się też pomysł posiadania większej liczby kart takich jak Galyn Miłosierny czy Ungolim, Słuchacz, które bezpośrednio zyskują w mniejszych taliach. I tak powstał cykl, który wewnętrznie nazwaliśmy „50 kart się liczy”. Pomysł na te karty, tak jak w przypadku Galyna i Ungolima, jest taki, że można nimi grać w taliach 75-kartowych, ale są one widocznie silniejsze w taliach złożonych z 50 kart.
Największym wyzwaniem w tym cyklu było odnalezienie czegoś, co można byłoby zagrywać podobnie do tych unikatów, ale co nie byłoby po prostu ich kopią. Nie chcieliśmy też tworzyć unikatowych kart legendarnych, a więc poziom ich mocy musiał być inny. Oto, co ostatecznie wymyśliliśmy:
Pierwsze trzy są dosyć nieskomplikowane - stają się lepsze, jeśli wyciągniemy ich kilka (istnieją sposoby, aby sztucznie dobrać więcej kopii). Z odzyskiem jest podobnie, z tą różnicą, że trzeba dobierać kopie różnych kart a nie kopie tej samej karty. W tym przypadku przedmiotów.
Ze wszystkich najbardziej odmienna jest oportunistka Baandari, która jednak wciąż stworzona została zgodnie z zasadą „lepsza w taliach 50-kartowych”, tak samo jak Ungolim czy Galyn, bo dodaje potężne karty do naszej talii. Wydawało mi się, że trochę czasu zajmie graczom odkrycie, że oportunistka Baandari jest zieloną kartą tego cyklu, bo jest nieco odmienna od reszty. Gdy jednak tylko się pojawiła, ludzie natychmiast zaczęli ją łączyć z innymi kartami. O ironio, gdy piszę te słowa, graczom wciąż umyka odzysk - chyba spodziewali się stworzenia!