
Mądrość starożytnych - Czarnoksiężnik
Skoro mamy już omówione podstawy tworzenia talii, pora bliżej przyjrzeć się kilku dobrym taliom dla początkujących. Jedną z talii, które pozwoliły mi osiągnąć sukces jest talia czarnoksiężnika. Jak pamiętasz, stanowi ona połączenie kart wytrzymałości (fioletowych) z kartami inteligencji (niebieskimi). Oznacza to, że w grze skupiamy się głównie na zaklęciach i utrzymywaniu się przy życiu. Jak już wspominałem w artykule Zaawansowane tworzenie talii – porady, czasami lubię grać taliami, które pozwalają mi na kontrolowanie wczesnej i środkowej fazy gry, zanim wykoszę przeciwnika najmocniejszymi kartami. Poniżej zamieszczam opis strategii, z której korzystam i którą doskonalę od jakiegoś tygodnia.

Jak widzisz, mam tu mnóstwo stworzeń z Ochroną, sporo kart ofensywnych oraz kilka naprawdę silnych stworzeń, doskonałych na końcową fazę gry. Mam też kilka kart zapewniających wsparcie oddziałom z Ochroną, na przykład pojedynczy Daedryczny sztylet i dwie Dowódczynie straży.

Eksperymentowałem z różną liczbą egzemplarzy Lodowej burzy oraz Uścisku zimy i wydaje się, że po dwie takie karty w zupełności wystarczą. Uścisk zimy jest niezwykle wszechstronny i pozwala mi nie tylko utrzymać się na placu boju, gdy próbuję opanować sytuację, ale przede wszystkim umożliwia mi wyprowadzanie ataku przez dwie tury z rzędu, podczas gdy przeciwnicy mogą tylko bezradnie patrzeć. Odcięcie przeciwnika od możliwości ataku w ostatniej fazie walki to zwykle pewne zwycięstwo.
Na początku miałem w talii trzy egzemplarze Oddanego sojusznika. To fantastyczna karta, jeśli uda się wykorzystać jej możliwości i za trzy punkty magii zyskać statystyki 3/5 oraz Ochronę. Gdy jednak zawiedzie, zaczynamy żałować, że mamy ją w talii. W moich pierwszych kilku sesjach Oddany sojusznik sprawdzał się w 80% przypadków. Ostatnio jednak coraz rzadziej wpadały mi statystyki 3/5. W końcu zacząłem zastępować go innymi kartami, na przykład Telvańskim czarownikiem.
Początkowo nie wykorzystywałem w pełni przewagi, którą zapewnia dobieranie kart. Dzięki specjalnym zdolnościom Przywołania, karty takie jak Mag z Daggerfall i wspomniany już Telvański czarownik sprawiają, że zawsze mam pod dostatkiem kart do obrony.
Najczęściej wymienianą kartą w tej talii jest z pewnością Jadowity język, ale ja nie znalazłem nic czym można by ją skutecznie zastąpić. Mam mnóstwo kart ofensywnych (Ognisty pocisk, Miażdżący cios, Błyskawica, Mumifikacja) oraz sporo drogich kart przeznaczonych na końcową fazę gry. Moim zdaniem najlepsze w Legends jest to, że gra zapewnia tyle możliwości.
Jeśli chcesz ograniczyć liczbę kart legendarnych w talii (jest ich w sumie 11), to według mnie najłatwiej pozbyć się Smoczego kapłana oraz Luciena Lachance'a. Możesz też śmiało zamienić Władcę krwawych szponów na Władcę magii krwi, jeśli tak będzie dla ciebie prościej. Idąc dalej tym tropem, Władca Volkihar to najłatwiejsza do zdobycia karta i powinna się sprawdzić, nawet jeśli to wszystko, czym dysponujesz. Trzeba uczciwie przyznać, że karta jest słaba, ale co najważniejsze zapewnia Wyssanie, które pozwala złapać drugi oddech. Przede wszystkim potrzebujesz w talii silnych kart, które umożliwią dalsze dobieranie lub zapewnią przewagę na polu walki.

Mag z Daggerfall, choć świetnie prezentuje się w talii, też może zostać zastąpiony inną kartą za trzy punkty magii, jeśli chcesz jeszcze bardziej ograniczyć liczbę kart legendarnych. Nie zrozum mnie źle, talia w takim kształcie bardzo mi się podoba, ale próbuję znaleźć alternatywę dla tych, którzy mają mniej liczną kolekcję.
Od kilku ostatnich dni wymiatam tą talią. Naprawdę potrafię wyczuć jak przechylają się szale zwycięstwa. Jeśli chcesz zobaczyć moje talie w akcji, zajrzyj na mój kanał Twitch, gdzie regularnie transmituję rozgrywkę w Legends.