
DOOM (2016)
5 ulubionych demonów z DOOM-a - NR 1 - BARON PIEKIEŁ
DOOM (2016)
Wybór ulubionego demona z DOOM-a jest jak wybór ulubionego dziecka.
Może być trudny, nie do ogarnięcia, a czasem wręcz bezlitosny. Przecież każdy jest wyjątkowy i wszystkie kochamy jednakowo!
Podjęliśmy jednak wyzwanie i przygotowaliśmy listę pięciu największych, najbardziej kozackich i/lub po prostu najlepszych okazów, jakie mają do dyspozycji legiony piekieł. Któryś z nich jest twoim ulubionym? Daj nam znać o swoich ulubieńcach w komentarzach poniżej!
NR 1 - BARON PIEKIEŁ
Wyobraźcie sobie klasycznego, dosłownego diabła - z rogami, kopytami i tak dalej. Teraz każcie mu codziennie przez tysiąclecie chodzić na siłownię, żeby zyskał i masę, i rzeźbę. Otrzymacie całkiem dobry obraz barona piekieł.
Ta muskularna potworność nie jest tylko wielka, dzika i rozdrażniona. To także jeden z najpotężniejszych przeciwników w historii DOOM-a. A za pierwszym razem, gdy się pojawił, miał ze sobą kolegę.
Tak jest. Gracze, którym udało się dotrzeć do końca pierwszego epizodu DOOM-a, Po kolana w trupach, stanęli oko w oko nie z jednym, ale z dwójką tych niszczycielskich potworów.
Wiele lat później, DOOM (2016) dał najpotężniejszym żołnierzom piekieł znacznie większą szybkość. I siłę. I zdolność wykonywania pojedynczych skoków na dalekie dystanse. Aha, no i baronowie piekieł wciąż lubią pojawiać się parami. To się dopiero nazywa poświęcenie dla sprawy.
Baron piekieł zachowuje przerażającą równowagę pomiędzy najlepszymi cechami demonów - budzi grozę, jest twardy jak skała i nie spocznie, dopóki nas nie zabije. Jednocześnie nie wkracza na obszar zarezerwowany dla bossów. Jeśli chodzi o masy demonów, baron może wysoko nosić głowę, bo walka z nim zawsze jest walką na śmierć i życie. A to chyba najlepsze podsumowanie szczytu tej listy.