
The Elder Scrolls: Legends
Wywiad z Traitor-Joe, finalistą Cyklu Mistrzowskiego TESL!
The Elder Scrolls: Legends
Trzeci i ostatni turniej mistrzowski w ramach Elite Circuit przeszedł już do historii, a my poznaliśmy trzeciego mistrza: Traitor-Joe!
Ta wygrana zapewniła mu miejsce w wielkim finale, w którym już czekają Dust i Emikaela. Ten wytrawny wielbiciel Legends znalazł chwilkę, by porozmawiać z nami o swoich doświadczeniach, które pomogły mu w osiągnięciu tego imponującego wyniku.
Prawdziwe imię i nazwisko: James Lawrence
Nick: Traitor-Joe
Miejsce zamieszkania: Seattle, WA
Zawód/wykształcenie: student chemii
Ulubiona karta: zmiana cienia
Gratulujemy wygranej w trzecim turnieju mistrzowskim Elite Circuit! Opowiedz nam, jak długo grałeś w Legends, nim sięgnąłeś po to zwycięstwo i jakie są twoje najważniejsze sukcesy?
Dzięki! Gram w Legends od jakichś 10 miesięcy – zacząłem pod koniec czerwca ubiegłego roku, na krótko przed pojawieniem się dodatku nawiązującego do Skyrim.
Co do innych osiągnięć w TESL, to parę razy skończyłem drabinkę rankingową na pierwszym miejscu i mam też na koncie zwycięstwa w kilku innych turniejach, ale to mistrzostwo w tych rozgrywkach napawa mnie największą dumą.
W ostatnich miesiącach jesteś uważany za jednego z najbardziej konsekwentnych graczy Legends. Czemu zawdzięczasz ten sukces?
Za dużo gram. Ale prócz tego, że poświęcam mnóstwo czasu na grę, nawiązałem też znajomości z kilkoma bardzo mocnymi graczami i towarzyska rywalizacja oraz wzajemne docinki chyba w największym stopniu wpływają na mój osobisty rozwój i konsekwencję w grze.
Jak dobierałeś talie, z którymi przystąpiłeś do trzeciego turnieju?
Postawiłem na umiarkowaną talię Maga Bitewnego, ponieważ jest ona dość wszechstronna. Na tym poziomie rozgrywek trzeba mieć talię, która ma mało słabych punktów, bo gdy dwie inne z twoich talii nie mają szans z tym, co wystawia do walki przeciwnik, masz jeszcze względnie bezpieczną alternatywę i możesz odgryźć się bardziej spolaryzowaną talią.
Nastawiona na kontrolę talia Zwiadowcy miała być moją odpowiedzią na wszelkie talie zapewniające przewagę na polu bitwy w późniejszych fazach gry, które byłyby mocniejsze od Maga Bitewnego. Jest to niewiarygodnie wszechstronna talia, która świetnie sprawdza się przeciwko większości talii zorientowanych na późniejsze fazy starcia, a także dobrze radzi sobie z szybszymi taliami.
Nastawiona na kontrolę talia rodu Dagoth była czymś w rodzaju dzikiej karty, na którą zdecydowałem się w nocy tuż przed turniejem. Mimo długotrwałych testów, nie potrafiłem wybrać trzeciej opcji, na której mógłbym naprawdę polegać, ale ostatnio pozyskałem ręce rodu Dagoth w wersji premium, więc był to dość oczywisty wybór rezerwowy. Jeśli zaś chodzi o sam archetyp, to postanowiłem pójść znowu w kontrolę, aby uzupełnić braki ofensywne, na które cierpią moje pozostałe talie. Wymieniłem kilka kart, ale i tak jestem wdzięczny Aquamanowi za oryginalne zestawienie.
Która z twoich trzech talii spisała się najlepiej? Czy z perspektywy czasu zmieniłbyś coś w swoim wyborze?
Talia rodu Dagoth okazała się bezkonkurencyjna, bo osiągnąłem nią wynik 10-0, choć nie jest to do końca uczciwe postawienie sprawy, ponieważ tylko trzy starcia rozegrałem Magiem Bitewnym, a z talii Zwiadowcy nie skorzystałem w ogóle. Uważam, że za ten stan rzeczy całkowicie odpowiadają ręce rodu Dagoth w wersji premium.
Wygrałem, więc nie mogę mówić, że jestem niezadowolony ze swojego zestawienia, ale mam wrażenie, że moja talia Zwiadowcy miała wyraźne braki i tylko szczęściu zawdzięczam, że nie nadziałem się na talię, która by je wykorzystała (z wyjątkiem tej należącej do Petamaxa, ale to nie jest talia Zwiadowcy, tylko wynaturzenie). Być może będę musiał nieco przeprojektować talie lub całkowicie wymienić jedną z nich, by nadrobić te braki.

W wielkim finale szykuje się ostra rywalizacja, bo weźmiesz w niej udział ty, Dust i Emikaela (a także zwycięzca pary Warriors7 i Petamax). Jak zamierzasz przygotować się do tego wyzwania i czy jesteś pewny swego?
Tak, ten finał jest naprawdę mocno obsadzony, już nie mogę się go doczekać. A co do przygotowań, to opracowałem rytualny taniec Proroctwa Pierwszej Runy, który wykonuję codziennie i być może będę to robił także w trakcie turnieju.
Oprócz tego, w nadchodzącym tygodniu nadal będę testował różne rozwiązania, zarówno w grach rankingowych jak i towarzyskich. Zamierzam obserwować, co konkretnie może się sprawdzić w walce z pozostałymi finalistami. Prawdopodobnie wymienię jedną z talii używanych w trakcie ostatniego turnieju, bo nie chcę być zbyt przewidywalny.
A skoro już o tym mowa, to jestem dość pewny siebie. Może nie na tyle, by upatrywać w sobie murowanego faworyta do zwycięstwa nad rywalami, ale by wierzyć, że mam szansę w starciu z każdym z nich. Dam z siebie wszystko, pewnie tak samo jak oni, i spodziewam się naprawdę wspaniałych pojedynków.
Ale największą wiarę pokładam w tańcu.

Chciałbyś jeszcze coś dodać? Wystąpić z jakimś apelem?
Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że do udziału w turniejach TESL nie są wymagane absolutnie żadne umiejętności. Od wielu ludzi słyszę, że zaczną brać w nich udział, gdy poczują się naprawdę mocni. Sęk w tym, że to właśnie turnieje są jednym z najlepszych – o ile nie najlepszym – miejscem, by rozwinąć się jako gracz. W pierwszych siedmiu czy ośmiu turniejach byłem rozsmarowywany już w pierwszej rundzie i nadal zdarza mi się w niej odpadać znacznie częściej niż bym sobie tego życzył. Ale to gra w karty, wszystkich to spotyka. Turnieje zapewniają mnóstwo frajdy i nie ma w nich nic do stracenia, trzeba po prostu się zgłosić i nie traktować ich zbyt poważnie.
Chyba powstrzymam się od imiennych podziękowań, bo prawie na pewno kogoś pominę i później będzie mi z tego powodu przykro. Powiem tylko tyle, że jestem ogromnie wdzięczny moim sparingpartnerom, adminom i animatorom, którzy odpowiadają za organizację turniejów, streamerom oraz twórcom różnych treści, którzy konsolidują naszą społeczność, a także samej społeczności. Wszyscy jesteście wspaniali i cieszę się, że mogę być jednym z was.
My też cieszymy się, że jesteś z nami! Jeszcze raz gratulujemy i życzymy powodzenia w nadchodzącym wielkim finale.