
Dishonored 2
Dishonored – przekształcanie gry w powieść
Dishonored 2
Czy to na ekranie, czy na stronicach książki, Dishonored prezentuje wyjątkowy, nieustannie zmieniający się świat do odkrycia.
„The Corroded Man”, którego akcja rozgrywa się w miesiącach poprzedzających Dishonored 2, rzuca nowe światło na znane postacie i zapewnia świeże spojrzenie na ich życia oraz umysły. Pierwszy tom trzyczęściowej serii jest już dostępny. Przeprowadziliśmy rozmowę z jej autorem, Adamem Christopherem, o współpracy z Arkane i o pomocy w zarysowywaniu fabuły Dishonored 2.
{.center}
Co łączy cię z serią Dishonored? Byłeś jej fanem przed rozpoczęciem tego projektu?
Jestem jej wielkim fanem. Nie nazwałbym się hardkorowym graczem, ale gram sporo na konsolach od jakichś dwudziestu lat. Teraz niestety mam na to trochę mniej czasu, bo muszę pisać książki i dotrzymywać terminów! Bez wątpienia jednak Dishonored to moja ulubiona gra konsolowa. Ukończyłem ją chyba cztery czy pięć razy, za każdym razem próbując innej strategii chaosu.
Gdy zaproponowano mi napisanie książek związanych z tą serią, zagrałem jeszcze parę razy, tym razem robiąc notatki. To było zupełnie inne przeżycie, gdyż zdawałem sobie sprawę, że nie tylko będę musiał zapamiętać sporo szczegółów, ale i dokładnie dopracować wszystko, czego użyję w swojej książce! Muszę przyznać, że bycie fanem bardzo mi pomogło. Uwielbiam świat i historię Corvo – a teraz także Emily.
W jaki sposób „The Corroded Man” łączy ze sobą obie części gry?
Fabuła „The Corroded Man” toczy się na kilka miesięcy przed rozpoczęciem Dishonored 2 – niektóre wydarzenia z początku gry są zasugerowane w książce – ale jest w niej kilka retrospekcji do scen z tego 15-letniego okresu, w którym Corvo przekazywał Emily swoje zdolności i talenty mistrza skrytobójców oraz szpiega. Więc choć główny wątek opowiada o Emily jako 25-letniej cesarzowej, zobaczymy te półtorej dekady treningów i dostaniemy parę wskazówek na temat tego, co porabiali Corvo i Emily. „The Corroded Man” to pierwszy prawdziwy test zdolności dla Emily – po całym tym szkoleniu pora dobrze je wykorzystać i uratować nie tylko Dunwall, ale i cały świat.

Jak wyglądało tworzenie książki? Czy blisko współpracowałeś ze studiem?
Pisząc „The Corroded man”, świetnie się bawiłem, nie tylko jako pisarz, ale i fan Dishonored. Parę razy poleciałem do Arkane Studios w Lyonie, żeby poznać [dyrektora kreatywnego] Harveya Smitha oraz jego zespół, a także żeby pograć w Dishonored 2. To było niezwykle ważne, gdyż Emily jest w końcu główną bohaterką „The Corroded Man”. Można nią grać w Dishonored 2, więc miałem okazję poznać ją jako dorosłą osobę – to, jak mówi, jak się zachowuje itd. Miałem dostęp do pełnego scenariusza Dishonored 2, a także do projektów i szkiców, co niezwykle mi pomogło.
Gdy miałem już ustalone podstawy, musiałem przygotować szczegółowy opis fabuły do zatwierdzenia przez Harveya. To normalne w książkach związanych z innymi produktami – choć jestem autorem książki, zawarte w niej postacie nie należą do mnie. Właściciel, w tym przypadku Arkane, chce się upewnić, że pisana historia pasuje do stworzonego przez nich świata. Opis był kilka razy poprawiany, a po zatwierdzeniu... zabrałem się do pisania!
Na jaką pomoc ze strony Arkane mogłeś liczyć podczas pisania?
Praca z Harveyem to prawdziwa przyjemność – wie o Dishonored więcej niż ktokolwiek inny na świecie. Spędziliśmy wiele godzin wymyślając razem potencjalne wątki fabularne. Zarówno on, jak i zespoły w Arkane i Bethesdzie, podsunęli mi sporo świetnych pomysłów na wydarzenia, a parę z nich udało mi się wykorzystać, ale to ja musiałem stworzyć główny wątek. Na szczęście miałem wolną rękę, a do dyspozycji dowolne postacie i miejsca. Jako że „The Corroded Man” jest jakby prequelem do Dishonored 2, od początku wiedziałem, że w roli głównych bohaterów wystąpią Corvo oraz Emily i że prawdopodobnie położę większy nacisk na Emily, gdyż jest nową postacią w grze.
Dobrze się z Harveyem dogadujemy i szybko stało się jasne, że mamy podobną wizję gry i związanych z nią książek, więc chętnie dał mi wolną rękę, wierząc, że zrobię to, jak trzeba. To absolutnie najlepszy sposób na pracę z fikcją związaną z istniejącym materiałem, a bycie fanem serii pomogło mi, gdyż znałem już dobrze świat gry oraz występujące w nim postacie.

O której postaci najlepiej się pisało?
Bez wątpienia o Emily! Gdy grałem w wersję testową Dishonored 2, wybrałem Emily. Nawet nie przyszło mi do głowy, żeby zagrać Corvo! Jest genialna i wymiata. Uwielbiam tę postać i uwielbiam o niej pisać.
Czy masz w swojej książce jakąś ulubioną scenę?
To bardzo trudne pytanie! Świetnie pisało mi się całą książkę... ale pod koniec jest fajny fragment, gdy Corvo rusza do akcji, kiedy to próbuję przelać na stronę to, co gracz mógłby sam wykonać w grze. To niełatwe zadanie. Gdy się nie uważa, scena może przerodzić się w listę ciosów. Musiałem napisać kilka wersji, ale chyba w końcu mi się udało. Próbowałem wyobrazić sobie scenę jako część gry – gdybym grał jako Corvo, jak przedostałbym się przez tę przeszkodę? Jak poradziłbym sobie z przeciwnikami? Jak wykorzystałbym swoje moce, środowisko i budynki, żeby dostać się do następnego etapu misji?
Zawsze istnieje ryzyko, ze książka oparta na grze zacznie za bardzo ją przypominać, ale po prostu poszedłem na całość i dobrze się przy tym bawiłem. Mam nadzieję, że fanom się to spodoba.